
Dziś pękło coś, czego nie umiemy już poskładać.
Przy 384 kotach pod naszą opieką musimy powiedzieć słowo, którego najbardziej się baliśmy:
Koniec przyjęć.
To nie jest decyzja.
To jest krzyk rozpaczy.
Bo gdzieś tam, w piwnicy, na ulicy, w starej stodole na odludziu, w krzakach…
siedzi kot, który czeka właśnie na nas.
A my nie mamy już jak mu pomóc. Nie mamy miejsc.
Mamy tylko Was i ostatnią, drżącą nadzieję, że jeszcze nie musimy się poddać.
Dlaczego?
Dzięki Waszemu 1.5%, który niedawno do nas spłynął, udało nam się spłacić długi wobec lecznic – z całego serca dziękujemy lecznicom, które tak długo czekały na pieniądze.
To sprawiło, że sytuacja jest chwilowo stabilna…
Ale przy 384 kotach to krótka stabilność.
Potem znów będzie zero.
Tu możesz pomóc https://www.ratujemyzwierzaki.pl/snl-ponad-320-kotow
To jest nasz największy dramat.
Domy tymczasowe są przepełnione absolutnie wszędzie. Każdy pokój, każdy kąt, każdy skrawek podłogi – zajęty.
To domy tymczasowe, nie pieniądze, są dziś tym, co może uratować kolejne życie. Jeśli możesz otworzyć drzwi choć jednemu…
Zgłoś się – https://bit.ly/ankietaSnLDT
Wciąż doradzamy.
Wciąż kastrujemy koty wolnożyjące.
Możemy zaproponować publikację ogłoszenia grzecznościowego.
Ale na ten moment… to wszystko, co możemy zrobić.
Nie chcemy odwracać wzroku. Nie chcemy odmawiać pomocy. Ale musimy patrzeć realnie na sytuację, w jakiej się znajdujemy i zapewnić odpowiednią opiekę kotom, które już są pod naszą opieką, a bez Was nie damy rady.


Comments are closed.